Centrum im. Adama SmithaPierwszy Niezależny Instytut w Polsce od 16 września 1989 roku

LIBERALIZM GOSPODARCZY W KRÓLESTWIE POLSKEM PO 1863 ROKU

STANISŁAW RYCHLIŃSKI

 LIBERALIZM GOSPODARCZY W KRÓLESTWIE POLSKEM PO 1863 ROKU

 V.

Podstawowem założeniem liberalizmu ekonomicznego jest  w o l n e, niczem nieskrępowane w s p ó ł z a w o d n i c t w o.

Liberalni warszawiacy godzili się z ta zasadą zupełnie, wysuwając hasło „wolności” zawsze na plan pierwszy. Wobec p a ń s t w a, jako regulatora życia gospodarczego zachowują ten sam nieprzychylny stosunek, co i ekonomiści francuscy. Rzadko wprawdzie skreślają swoje stanowisko w sposób tak stanowczo wrogi, jak to czynił np. nawet Supiński) w Galicji, stała się bowiem temu na przeszkodzie cenzura. Cesarzowi trzeba było oddać, co cesarskie. Ekonomiści warszawscy powtarzają przecież skwapliwie wszelkie zarzuty, skierowane przeciw wkraczaniu czynników publicznych w życie społeczne, zarzuty obficie rozsiane w pracach ekonomistów francuskich.

A jednak stosunek do zagadnienia interwencji państwowej ma zupełnie odmienne podłoże, niż w krajach zachodniej Europy. Tam mieszczaństwo walczyło ze wzrostem znaczenia państwa, obawiało się bowiem, że za jego pośrednictwem inne klasy społeczne uczynią zamach na istniejący układ podziału dochodu społecznego.

W Królestwie podobny antagonizm społeczny mógł występować jedynie na wsi, gdzie władze rosyjskie istotnie starały się przeciwstawić włościański głód ziemi interesom szlachty wioskowej. Lecz w mieście, w którego atmosferze urabiał się liberalizm polski, nie mogło być o tem mowy; robotnik fabryczny i nędzarz miejski nigdy nie cieszyli się opieką rządu, obojętnego na wszelkie przejawy pauperyzmu.

W tych warunkach, nie znajdując podłoża społecznego, niechęć do zaborcy, tlejąca pod pozorami uległości, przybierała postać antagonizmu politycznego.

Znamienny przykład w tym względzie stanowi artykuł Adama W i ś l i c k i e g o, zamieszczony w przezeń redagowanym czołowym organie pozytywizmu warszawskiego – „Przeglądzie Tygodniowym”). Wiślicki zwalcza mianowicie ochronę celną. Czyni to z dwóch względów: 1) wysokie cła ostatecznie przerywają pozostałe nici, wiążące trzy zabory, słowem jednię „systemu Wisły”, jak powiada ostrożny publicysta; 2) wzmagają znaczenie czynnika urzędniczego przez wzmocnienie udziału państwa w życiu gospodarczym, słowem stwarzają warunki, w których „nasze społeczeństwo mogłoby tylko zająć stanowisko pariasa, proletariusza”. 

Przytoczony artykuł wyjątkowo szczerze i prosto przedstawia niechęci liberałów warszawskich do wkraczania państwa stosunki gospodarcze. Od zaborcy oczekiwano jeno dalszych stosunków, podstawy bytu narodowego. Obawiano się takiego układu stosunków, któryby uniemożliwił rozwój samodzielnych wysiłków gospodarczych, któryby położył tamę powolnemu narastaniu własnego, rodzimego kapitalizmu. ten punkt widzenia, wystąpi z większą jeszcze mocą, gdy rozpatrzymy bliżej poglądy na sprawę w o l n e g o h a n d l u i ochrony celnej.

Otóż ideały wolnohandlowe przetrwały w Królestwie Polskiem dość długo, dłużej, niż możnaby się spodziewać tego w kraju, który z chwilą usunięcia obcego współzawodnictwa  w rynków rosyjskich, mógł osiągnąć nieobliczalne korzyści).

Czymże się to tłumaczy?

Pomijamy tu tych publicystów (głownie z Gazety Handlowej), którzy, związani ze sferami i kupieckiemi, byli przeciwnikami ochrony celnej, gdyż przeszkadzała ona w normalnym rozwoju stosunków handlowych między zachodem a wschodem; Warszawa ciągnęła zyski jako ośrodek pośrednictwa między Niemcami a Rosją. Pomijamy tu również, rosnący stale w miarę podwyższania przez Rosję stawek celnych, a stad i wzrostu drożyznę wielu artykułów (zwłaszcza np. cukru), zastęp niezadowolonej z takiego haraczu, na spożywcę nałożonego, inteligencji miejskiej. Całą naszą uwagę zwrócimy na tych, którzy stale troszcząc się o interesy przemysłu krajowego, przeciwstawiają się ochronie celnej.

„Przegląd Tygodniowy” jest organem tego właśnie odłamu wolno-handlowców. Jest to czasopismo, które pierwsze po powstaniu podjęło rozpowszechnianie idei uprzemysłowienia kraju i które od tej chwili nie przestało troszczyć się o rzemiosło i przemysł krajowy. na cła ochronne patrzało jednak krzywem okiem: oto w ich cieniu rozwijał się przemysł, oparty o obce kapitały, prowadzony przez cudzoziemców, zatrudniający również cudzoziemców. Polski inteligent nie mógł znaleźć w nim warsztatu pracy. Wręcz przeciwnie, przemysł ten zagrażał bądź – co – bądź rzemiosłu, stanowiącemu jedyne łatwe do rozwinięcia pole pracy przemysłowej dla zrujnowanych i pozbawionych większych zasobów kapitałowych rzesz inteligencji. Niechaj więc ochrona celna przestanie istnieć, nich znienawidzeni Niemcy wywędrują z powrotem do „Vaterlandu”). Rzemiosło nie odczuwało jeszcze potrzeby ceł na swoje wyroby: zamało zdawało sobie sprawę z układu stosunków rynkowych. Widziano, że na protekcyjnej polityce bogacą się przybysze – Niemcy, pionierzy wielkiego przemysłu w kraju. Sądzono więc, że tem samem, tracą rzemieślnicy – Polacy.

Gdyby istotnie liberali polscy, byli obrońcami interesów przemysłu, nie staliby na stanowisku wolnohandlowem w kraju, w którym przemysł czynił dopiero pierwsze kroki. Twórcy szkól narodowych, a więc Henryk C a r e y w Ameryce, a Fryderyk L i s t w Niemczech, lubo w zakresie ogólnych warunków gospodarczych byli liberałami, stawali się protekcjonalistami, o ile chodziło o wyhodowanie przemysłu i obronę interesów rosnącego mieszczaństwa. Twórca polskiej szkoły narodowej Supiński był wolnohandlowcem, dlatego, że o przemysł dbał stosunkowo mało). Wolnohandlowcami byli również opiekunowie przemysłu krajowego z grona z liberałów warszawskich. Byli to przecież opiekunowie tylko drobnej części przemysłu, tej części, która nie pozostaje w rekach wielkokapitalistycznego mieszczaństwa. W Anglii i we Francji interesem mieszczaństwa, dążącego do ekspansji towarowej na rynki obce, było głoszenie zasad wolnohandlowych. W Królestwie Polskiem te same hasła dowodziły, że mało dbano w istocie o rosnące społeczeństwo mieszczańskie, z obcych przecie żywiołów złożone. Jak zobaczymy, uległo to wkrótce niejakiej zmianie. Niemniej owa obcość wobec potrzeb  mieszczaństwa przemysłowego w stylu zachodnio-europejskim zaznaczyła się aż nadto wyraźnie.

 

 

Stanisław Rychliński „Liberalizm Gospodarczy w Królestwie Polskiem po 1863 roku”, rozdział V, odbitka z „Ekonomisty”, tom II, Warszawa, 1930 , str. 14-17

 

Reddit icon
Technorati icon
Yahoo! icon
e-mail icon
Twitter icon
Facebook icon
StumbleUpon icon
Del.icio.us icon
Digg icon
LinkedIn icon
MySpace icon
Newsvine icon
Pinterest icon

Ankieta

niedziela, 2018-08-12

Mariusz Łuszczewski ekspertem ds. relacji indyjskich

Mariusz Łuszczewski decyzją zarządu Centrum jest nowym ekspertem ds. relacji indyjskich. Oficjalne wręczenie tytułu eksperta miało miejsce 8 sierpnia 2018 roku.

niedziela, 2018-08-12

Spotkanie z Ambasadorem Indii J.E. Tsewangiem Namgyalem

9 sierpnia 2018 r. miało miejsce spotkanie z Ambasadorem Indii J.E. Tsewangiem Namgyalem (drugi od prawej) oraz Pierwszym Sekretarzem V.S.D.L. Surendra (czwarty od prawej) z ekspertem Centrum ds. relacji indyjskich Mariuszem Łuszczewskim (trzeci od prawej).

niedziela, 2018-08-12

Mariusz Łuszczewski ekspertem ds. relacji indyjskich

Mariusz Łuszczewski decyzją zarządu Centrum jest nowym ekspertem ds. relacji indyjskich. Oficjalne wręczenie tytułu eksperta miało miejsce 8 sierpnia 2018 roku.

niedziela, 2018-08-12

Spotkanie z Ambasadorem Indii J.E. Tsewangiem Namgyalem

9 sierpnia 2018 r. miało miejsce spotkanie z Ambasadorem Indii J.E. Tsewangiem Namgyalem (drugi od prawej) oraz Pierwszym Sekretarzem V.S.D.L. Surendra (czwarty od prawej) z ekspertem Centrum ds. relacji indyjskich Mariuszem Łuszczewskim (trzeci od prawej).

niedziela, 2018-08-12

Mariusz Łuszczewski ekspertem ds. relacji indyjskich

Mariusz Łuszczewski decyzją zarządu Centrum jest nowym ekspertem ds. relacji indyjskich. Oficjalne wręczenie tytułu eksperta miało miejsce 8 sierpnia 2018 roku.

niedziela, 2018-08-12

Spotkanie z Ambasadorem Indii J.E. Tsewangiem Namgyalem

9 sierpnia 2018 r. miało miejsce spotkanie z Ambasadorem Indii J.E. Tsewangiem Namgyalem (drugi od prawej) oraz Pierwszym Sekretarzem V.S.D.L. Surendra (czwarty od prawej) z ekspertem Centrum ds. relacji indyjskich Mariuszem Łuszczewskim (trzeci od prawej).