Centrum im. Adama SmithaPierwszy Niezależny Instytut w Polsce od 16 września 1989 roku

Biznes potrzebuje zasad moralnych

Ewa K. Czaczkowska - rozmowa z Andrzejem Sadowskim

Po dwunastu latach budowania nowego systemu gospodarczego i społecznego doszliśmy do momentu, w którym miarą wartości człowieka staje się pieniądz, a biznes kojarzy się z działalnością jak najbardziej podejrzaną moralnie. Czy o to chodziło?

— Niestety, to z czym mamy do czynienia w Polsce coraz mniej przypomina gospodarkę rynkową, a demokracja jest bardziej formalna niż rzeczywista. Dlatego też mówienie o biznesie ma inny aspekt niż w Ameryce czy Europie Zachodniej. Pieniądze robią w Polsce ludzie, których główną umiejętnością było i jest to, że mają dostęp do władzy, źródeł informacji i do zasobów kredytowych niedostępnych dla innych obywateli i przedsiębiorców.

Pan odróżnia biznesmena od przedsiębiorcy. Jaka jest różnica?

— Biznesmen w Polsce kojarzy się z gorszymi cechami prowadzenia tzw. interesów. Polegały one na zdobyciu olbrzymich fortun w sprinterskim czasie dzięki np. wyłączności na świadczenie pewnych usług, czy sprowadzanie i produkcje towarów czy też kontraktom dla rządu. Raporty NIKu pełne są przykładów tych korupcyjnych i patologicznych interesów. Ich wspólną cechą jest, że pasożytują na pieniądzach podatników i nie zostały uzyskane w uczciwej konkurencji. Przedsiębiorca w klasycznym tego słowa znaczeniu, to zupełnie innego rodzaju człowiek, u którego oprócz oczywistego dążenia do zysku, jest też poczucie roli a nawet misji społecznej. Pierwszym z brzegu przykładem takiej działalności jest chociażby Carnegie. Od zwykłego gońca doszedł do nieprawdopodobnego majątku. Głosił ideę odpowiedzialności społecznej ludzi bogatych. Sam był jej ucieleśnieniem. Najpierw poświęcił się zdobywaniu bogactwa, po to aby zająć się jego dystrybucją dla poprawy losu innych. Dawniej w naszym kraju też można znaleźć wiele podobnych przykładów. Brakuje mi ich w dzisiejszych czasach. Nie widzę postaci na miarę Andrzeja Wierzbickiego, nie tylko przedsiębiorcy ale prawdziwego męża stanu.

U nas z bajki o pucybucie-milionerze zaczerpnięto tylko pierwszą jej część, czyli że można dojść do majątku w ciągu jednego pokolenia, a nawet i tę zmieniono, bo najlepiej zrobić fortunę w kilka lat. Zapomniano przy okazji o tym, że nie jest bez znaczenia w jaki sposób zdobywa się pieniądze. Dlaczego zakorzenienie biznesu w etyce jest ważne?

— Każdy człowiek, niezależnie o kogo chodzi, bez zakorzenienia w kulturze, w religii, historii własnego kraju jest swobodnie orbitującym atomem, który w zderzeniu z innymi cząsteczkami może dowolnie dryfować. Nie jest ten ruch ukierunkowany na żadne świadome i celowe działanie. Życie staje się wtedy sumą przypadków posiadania i konsumowania, bez głębszej wizji, celu do którego się dąży dzięki zdobytym pieniądzom. Wizje zmieniające świat mieli przedsiębiorcy w Ameryce, takich wizji nie dostrzegam u naszych biznesmenów. A działanie po to, by wypełniać okładki kolorowych pism jest dość pustawą wizją życia.

Czy wśród biznesmenów nie istnieje poczucie etycznego i nieetycznego działania?

— Jest to dosyć rozmyte. Część tych ludzi często nie ma nawet poczucia, że to co robią jest nieetyczne i jest to raczej im obojętne. Instrumentalnie traktują prawo, omijają je i wykorzystują do własnych celów. Przyznaję, że było dla mnie dość mocnym przeżyciem, gdy jeden z prezesów klubu biznesmenów wyznał mi swoją filozofię działania, według której nie trzeba zmieniać systemu a wystarczy mieć kupionych ludzi. Inny z polskich biznesmenów powiedział mi pół żartem pół serio nowe motto krążące po środowisku: „się kradnie, się ma”. Tego nie może powiedzieć a co dopiero wcielić w życie zwykły przedsiębiorca. Musi być uczciwy chociażby z tego powodu, że nie będzie go stać na opłacanie renomowanych kancelarii w przypadku gdyby dowolny urząd powziął o nim podejrzenie, iż nieuczciwie prowadzi działalność. I to on zwykle jest ofiarą kolejnych komplikowań podatków i zawiłości nowych praw.

Dlaczego katolicyzm w Polsce, kraju nominalnie katolickim nie kształtuje zachowań etycznych w przedsiębiorczości?

— Kościół ma duży wpływ na kształtowanie postaw. Natomiast system jaki powstawał po 89. roku nie umacniał pożądanych zachowań. Etyka musi mieć wsparcie w systemie prawa. W Ameryce system był tak skonstruowany, że nawet osoby, które wykazywały najmniej woli do stosowania się do jego zasad, musiały się im podporządkować, gdyż inaczej wypadały z obiegu. U nas stworzono system, który utrudnia uczciwą przedsiębiorczość. To głównie w małych przedsiębiorstwach, tym gospodarczym planktonie jest ona praktykowana. Gdyby tego nie było nie byłoby także nieprawdopodobnego w świecie naszego sukcesu gospodarczego. Powstał on głównie dzięki tym drobnym przedsiębiorcom i ich ponad 2 milionom firm. Oni są zbiorowym bohaterem przemian do tej pory niedocenionym i nienagrodzonym. Jeżeli się już kogoś nagradza to tak jak przed laty zrobiła to jedna z organizacji biznesowych. Nagrodziła osobnika, który kilka miesięcy wcześniej wyszedł z więzienia za przestępstwa gospodarcze. Przez cały czas pokazuje się drogę na skróty, a nie taką, która w sposób systematyczny prowadzi do uczciwego bogacenia się i do zdobycia zasłużonego szacunku społeczeństwa. Znakomicie pisał o tym pod koniec 80 tych lat Mirosław Dzielski pokazując prawdziwych przedsiębiorców i wykładając zasady filozofii chrześcijańskiego liberalizmu.

Czy taki patologiczny system powstał dlatego, że nie mieliśmy doświadczenia, czy dlatego, że były nim zainteresowane określone kręgi biznesu, które lobbowały na jego rzecz w świecie polityki?

— Przykro mi było słuchać jednego z przywódców naszego kraju, który wygłosił publicznie zawoalowaną akceptację zasady, że pierwszy milion trzeba ukraść. To była próba wmówienia opinii publicznej, że jest to naturalne. Ale taka zasada nie istnieje w normalnym świecie. W Polsce wciąż nie ma pozytywnego klimatu do uczciwego bogacenia się, zgodnego z sumieniem i prawem. Obecny system utrudnia połączenie tych dwóch porządków. Zaś grupa, która już się wzbogaciła nie jest zainteresowania otwarciem i deregulacją systemu na tyle, żeby każdy, nawet najprostszy człowiek miał szansę zarobienia pieniędzy, zrobienia kariery, zyskania uznania. W tej chwili jest to coraz bardziej zamknięta, hermetyczna grupa, której pomaga cały nieprzejrzysty i skomplikowany system prawno-instytucjoinalny. Jest on charakterystyczny dla etatystycznych demokracji zatrzymanych w rozwoju, których finałem może być model podobny do krajów Ameryki Łacińskiej, gdzie enklawy bogactwa są otoczone morzem biedy.

Czy dwanaście lat to czas stracony nieodwołalnie, czy nie jest za późno na budowanie uczciwego bogactwa?

— Nigdy nie jest za późno i czas ten nie był stracony. W naszym kraju było już kiedyś normalnie. Zmiana zachowań jest kwestią dalszego nauczania Kościoła, że fundamentalne zasady, mają również zastosowanie w prowadzeniu działalności gospodarczej. Potrzebna jest też deregulacja całego systemu. Jan Paweł II wielokrotnie wskazywał na służebną rolę działalności gospodarczej wobec wartości nadrzędnych. Dotychczasowe elity zgodnie temu jedynie przyklaskiwały. Być może całkowicie nowe elity przywódcze naszego kraju doprowadzą do wykrystalizowania się takiego systemu, który będzie w działalności gospodarczej skłaniał do zachowań uczciwych i je egzekwował. Jednak bez etycznych fundamentów nawet najlepiej działający sąd i dobre prawo nie wystarczą.

W przedsiębiorczości opartej na zdrowych podstawach maksymalizacje zysku, pomnażanie pieniędzy jest stawiane na równi z misją społeczną?

— To wynika z korzeni chrześcijańskich, że trzeba pomagać bliźnim i trzeba, jeżeli to jest możliwe, dzielić się z innymi owocami swojej zdolności np. pomnażania bogactwa. Być może jest to jedyne, czym można się podzielić z innymi, a co im pomoże w życiu. W Polsce jest wielu przedsiębiorców, którzy zyskali szacunek nie tylko za to, że umieli zarobić pieniądze ale również dlatego, że potrafili nimi czynić dobro. Oczywiście jest to znacznie w mniejszej skali niż w Ameryce, gdzie istnieje nieprawdopodobnie dużo prywatnej pomocy. Ale w Polsce nie sprzyja temu fiskalna filozofia kolejnych rządów.

(„Biznes potrzebuje zasad moralnych”, Rzeczpospolita, 2001.09.03)

Reddit icon
Technorati icon
Yahoo! icon
e-mail icon
Twitter icon
Facebook icon
StumbleUpon icon
Del.icio.us icon
Digg icon
LinkedIn icon
MySpace icon
Newsvine icon
Pinterest icon

Ankieta

niedziela, 2018-08-12

Mariusz Łuszczewski ekspertem ds. relacji indyjskich

Mariusz Łuszczewski decyzją zarządu Centrum jest nowym ekspertem ds. relacji indyjskich. Oficjalne wręczenie tytułu eksperta miało miejsce 8 sierpnia 2018 roku.

niedziela, 2018-08-12

Spotkanie z Ambasadorem Indii J.E. Tsewangiem Namgyalem

9 sierpnia 2018 r. miało miejsce spotkanie z Ambasadorem Indii J.E. Tsewangiem Namgyalem (drugi od prawej) oraz Pierwszym Sekretarzem V.S.D.L. Surendra (czwarty od prawej) z ekspertem Centrum ds. relacji indyjskich Mariuszem Łuszczewskim (trzeci od prawej).

piątek, 2018-10-26

Informacja prasowa o stanie inicjatywy Centrum im. Adama Smitha w sprawie projektu ustawy dotyczącej podejmowania uchwał przez zgromadzenia wspólników przez Internet

W środę 10 października 2018 r. odbyło się spotkanie grupy roboczej złożonej z ekspertów Centrum im. Adama Smitha oraz przedstawicieli Kancelarii Prezydenta RP w sprawie projektu ustawy dotyczącego podejmowania uchwał przez zgromadzenia wspólników przez Internet.

Dyrektor Narodowej Rady Rozwoju, Samorządu i Inicjatyw Obywatelskich, Pan Paweł Janik wyraził podziękowanie...

niedziela, 2018-08-12

Mariusz Łuszczewski ekspertem ds. relacji indyjskich

Mariusz Łuszczewski decyzją zarządu Centrum jest nowym ekspertem ds. relacji indyjskich. Oficjalne wręczenie tytułu eksperta miało miejsce 8 sierpnia 2018 roku.

niedziela, 2018-08-12

Mariusz Łuszczewski ekspertem ds. relacji indyjskich

Mariusz Łuszczewski decyzją zarządu Centrum jest nowym ekspertem ds. relacji indyjskich. Oficjalne wręczenie tytułu eksperta miało miejsce 8 sierpnia 2018 roku.

niedziela, 2018-08-12

Spotkanie z Ambasadorem Indii J.E. Tsewangiem Namgyalem

9 sierpnia 2018 r. miało miejsce spotkanie z Ambasadorem Indii J.E. Tsewangiem Namgyalem (drugi od prawej) oraz Pierwszym Sekretarzem V.S.D.L. Surendra (czwarty od prawej) z ekspertem Centrum ds. relacji indyjskich Mariuszem Łuszczewskim (trzeci od prawej).