Centrum im. Adama SmithaPierwszy Niezależny Instytut w Polsce od 16 września 1989 roku

EMERYTURY – FAKTY TO TEŻ MITY

Przed paroma tygodniami, kilka ośrodków, niezależnie od siebie, opublikowało własne prognozy co do wysokości przyszłych emerytur, pochodzących już ze zreformowanego systemu. Prognozy nie są, niestety, zachęcające. W komentarzach daje się odczuć pewne rozczarowanie; spodziewano się wszak, że reforma przyniesie poprawę, a nie pogorszenie. W tej atmosferze zabrał głos prof. Marek Góra, były pełnomocnik rządu do spraw reformy emerytalnej. Uczynił to w artykule „Emerytury – fakty i mity” („Rzeczpospolita”, 2.04.2002). Zamiarem profesora było, jak się zdaje, zdezawuowanie mitów, jakie w tym obszarze licznie są obecne, i zastąpienie ich faktami. Nie jestem pewien, czy ten zamiar się powiódł – przynajmniej część „faktów” zaliczyć bowiem trzeba do kategorii mitów.

1. „Przy tym samym PKB emerytury można zwiększać tylko przez oddanie emerytom większej jego części czyli przez płacenie większych składek” – twierdzi prof. Marek Góra, ale nie całkiem ma rację. Zwiększenie emerytur wymaga oddania emerytom większej części PKB, to prawda, ale nie wymaga wcale zwiększenia składek. Można bowiem system emerytalny dofinansować z budżetu. Autor „Faktów i mitów” wskazuje przykłady krajów, które tak właśnie czynią. Są to, jego zdaniem, kraje bardzo bogate – Austria i Niemcy – ponieważ tylko takie kraje stać na tego rodzaju rozwiązanie. No, nie przesadzajmy: w Polsce, którą trudno zaliczyć do krajów bardzo bogatych, od wielu lat wspomaga się z budżetu system emerytalny funkcjonujący w miastach (w budżecie na rok 2001 na 100 miliardów zł wydatków ZUS przewidziano dotację 26 miliardową), a na wsi system ten niemal w całości zasilany jest z dotacji budżetowej (kilkanaście miliardów).

2. Ale – twierdzi profesor Góra – nawet gospodarki Austrii i Niemiec na dłuższą metę nie udźwigną ciężaru dopłacania do sytemu emerytalnego. Nie dowiadujemy się niestety, co się stanie w przyszłości z gospodarkami Niemiec i Austrii. Czy czeka je jakaś spektakularna katastrofa? Czy zapadną się pod ciężarem dopłat do systemu emerytalnego? W każdym razie trzeba Niemców i Austriaków ostrzec i zasugerować podniesienie składek ubezpieczeniowych, co pozwoliłoby wycofać się z dopłacania do emerytur z budżetu. A czy my sami nie powinniśmy z tej sugestii skorzystać? Odpowiem na te pytania. Żadna gospodarka pod ciężarem wydatków emerytalnych nie może się zapaść. Wydatki emerytalne nie mogą po prostu przekroczyć możliwości gospodarki. Gdyby miały ponad miarę się zwiększyć, będzie się je odpowiednio redukować. Taką strategię przyjęto w Polsce całkiem niedawno, ograniczając podstawę wymiaru świadczenia do wysokości 2,5

krotności przeciętnego wynagrodzenia. Ale dwa i pół to przecież nie jest żadna święta liczba i można ja zastąpić inną, na przykład daleko bardziej elegancką liczbą jeden, lub zgoła tylko pół. Można, takie projekty głośno się rozważa, podnieść granicę wieku emerytalnego. Można wreszcie stosować kombinację tych środków. Bez wątpienia najgorszym – najgorszym, ale nie jedynym – rozwiązaniem jest podnoszenie składek, zwłaszcza wtedy gdy, jak w Polsce, są one i tak niesłychanie wysokie.

3. Marek Góra zakwalifikował jako mit stopę zastąpienia mającą pełnić rolę kryterium oceny systemu emerytalnego. Twierdzi – słusznie – że emerytury wypłacane są w złotówkach, a nie w stopach zastąpienia. Stopa zastąpienia, czyli relacja między emeryturą a wynagrodzeniem, była jednak wielkością, którą posługiwali się analitycy prognozujący wielkość świadczeń w dość odległej przyszłości. Czy jednak mogli wyniki swoich obliczeń wyrazić w złotówkach? Z całą pewnością nie. Nawet, gdyby to zrobili, to opublikowane w ten sposób dane nic by nie wyrażały. Wartości bezwzględne, np. 5 tysięcy złotych w roku 2020, są przecież całkowicie nieczytelne, nie wiadomo bowiem co za tę kwotę można by wtedy kupić (jeśli w ogóle za złotówki będzie można jeszcze kupować). W takich sytuacjach konieczne jest stosowanie wielkości względnych, a wynagrodzenie jest w tym przypadku najwłaściwszym punktem odniesienia.

Emeryci w Polsce i w Niemczech cieszą się tą samą stopą zastąpienia, ale tak naprawdę polscy emeryci wcale się nią nie cieszą, tylko narzekają, a niemieccy są wysokością swojej stopy najwyraźniej ukontentowani. A zatem – wnioskuje Marek Góra – stopa zastąpienia do oceny systemu emerytalnego wcale się nie nadaje. Ależ nadaje się, oczywiście. W takim samym stopniu jak emeryci na emerytury, skłonni są utyskiwać pracownicy nauki na swoje wynagrodzenia (niskie skądinąd, co tu kryć). Byłoby lepiej, gdyby polscy emeryci mogli się porównywać z niemieckimi bezwzględną wysokością świadczenia, a nie, jak dotąd, tylko stopą zastąpienia – cóż, jeśli to nie jest, ze zrozumiałych względów, możliwe.

4. Profesor Marek Góra twierdzi, że wprowadzony trzy lata temu system emerytalny pobudza rozwój gospodarczy, ponieważ „stymuluje rozwój rynku kapitałowego i dostarcza środków na finansowanie inwestycji i, nadto, zmniejsza obciążenie PKB finansowaniem systemu emerytalnego.” Fakty przeczą jednak temu twierdzeniu. Reforma nie przyniosła zmniejszenia obciążenia PKB finansowaniem systemu emerytalnego. Zobowiązania emerytalne pochodzą bowiem z okresu sprzed Wielkiej Reformy. W pewnej perspektywie mogłyby one się zmniejszyć na skutek zmiany zasad waloryzacji – na mniej korzystny dla świadczeniobiorców – będzie to jednak proces długotrwały, a przy niskim tempie wzrostu

za wiele sobie obiecywać po nim nie można. Co gorsza, reforma emerytalna poszerzyła sektor publiczny o II-gi filar ubezpieczeń – równowartość ok. 2 procent PKB. Gospodarka została dodatkowo obciążona, ze wszystkimi tego negatywnymi konsekwencjami. Nie do obrony jest twierdzenie, że w ten sposób dostarcza się środków „na finansowanie inwestycji”. Otóż środki, którymi dysponują OFE, przeznaczone są głównie na zakup papierów rządowych. W dalszej kolejności kupuje się papiery wartościowe przedsiębiorstw giełdowych. Ale środki „na finansowanie inwestycji” pochodzą z opodatkowania pracy – przymusowa składka ubezpieczeniowa jest podatkiem – i obciążają w pierwszym rzędzie te firmy, w których praca jest dominującym czynnikiem produkcji. Są to firmy małe. Mamy, w rzeczy samej, do czynienia ze szkodliwą, szkodliwą w najwyższym stopniu, alokacją środków inwestycyjnych z sektora małych przedsiębiorstw do sektora wielkich firm giełdowych. Tymczasem koszt utworzenia miejsca pracy w małej firmie jest wielokrotnie niższy niż w wielkim przedsiębiorstwie. Bez porównania większa jest tam także efektywność inwestycji.

5. Profesor Góra dezawuuje wartość szacunków wysokości przyszłych emerytur, które ostatnio nam zaprezentowano. Powiada, że duża liczba zmiennych, od których zależeć będzie wielkość przyszłego świadczenia, praktycznie uniemożliwia dokonanie wiarygodnych obliczeń. Sam jednak twierdzi stanowczo, że choć wysokość świadczenia nie jest pewna, to pewne jest, że będzie ono wyższe niż obecnie. Wynieść ma ono nawet kilka tysięcy złotych – na dzisiejsze pieniądze! Ponieważ wiemy, że obliczyć tego nie podobna, musimy przyjąć, że przekonanie autora opiera się na jego własnej intuicji. Ale czy intuicja nie zawiedzie profesora? Cóż, przekonamy się za trzydzieści lat. Tymczasem jednak już dziś pojawiają się wątpliwości. Czytamy w tekście „Emerytury – fakty i mity”: „Każdy system emerytalny jest transferem środków od pokolenia pracującego do pokolenia niepracującego. Dotyczy to nie tylko systemu repartycyjnego, w którym jest oczywiste: pracujący płacą składki, z których na bieżąco wypłaca się emerytury. Wbrew pozorom systemy kapitałowe działają podobnie. W systemie kapitałowym jako oszczędności na starość kupujemy papiery wartościowe (w praktyce robią to za nas fundusze emerytalne). Za kilkadziesiąt lat ktoś musi część papierów odkupić od funduszy, aby mogły one wypłacić emerytury. Tym kimś są nasze dzieci i wnuki. Im więcej ich będzie i im więcej będą zarabiały, tym większy będzie popyt na aktywa i wyższa ich cena, a w konsekwencji wyższa emerytura.” Sęk w tym, że dzieci i wnuków będzie nie więcej, lecz mniej. Wedle prognozy demograficznej GUS w roku 2030 osób w wieku produkcyjnym, między 18 a 60 lub 65

rokiem życia, będzie w Polsce 22,6 miliona. Dziś jest ich 23,7 miliona. Tymczasem osób w wieku emerytalnym będzie wówczas 9,1 miliona - wobec 5,7 miliona dzisiaj. W 2030 roku „popyt na aktywa” będzie mniejszy niż dzisiaj, ale ich podaż będzie bez porównania wyższa. Fundusze emerytalne dzisiaj w ogóle ich nie sprzedają, ponieważ nie mają żadnych zobowiązań. W 2030 roku będzie zgoła inaczej – będą musiały je sprzedawać, „aby [móc] wypłacić emerytury”. Wartość aktywów jest funkcją nie tylko popytu, ale i podaży. W tej sytuacji powątpiewam, czy wartość ta wyniesie „kilka tysięcy złotych”. (Mówiąc szczerze, znając kaprysy rynków kapitałowych, wątpię czy aktywa te będą miały jakąkolwiek wartość).

6. „Stary system ubezpieczeń społecznych był piramidą finansową. 31 grudnia 1998 roku został dla osób urodzonych po 1948 roku zamknięty. Ograniczyło to ryzyko bankructwa systemu, jakie nieświadomie ponosiliśmy” – pisze Marek Góra, nie po raz pierwszy i zapewne nie po raz ostatni. Co to jest piramida finansowa – wiadomo. Organizatorzy piramidy wabią naiwnych obietnicą atrakcyjnej stopy zwrotu; inkasują pieniądze; przez jakiś czas dla zyskania na wiarygodności, wypłacają obiecywane dywidendy - w ten sposób pomnażając klientelę – a w momencie, gdy przychodzi wywiązać się ze zobowiązań znikają z forsą i… szukaj wiatru w polu. W Polsce mieliśmy ciekawe doświadczenie z Bezpieczną Kasą Oszczędności, Rumunia zasłynęła Caritasem, a i innych tego rodzaju przedsięwzięć w naszym regionie Europy nie brakowało. Ale bismarckowski system ubezpieczeń społecznych piramidą? Nic przecież z BKO czy rumuńskim Caritasem tradycyjnego systemu emerytalnego nie łączy. Nie ma tu obietnic – jest za to przymus. Nie ma pieniędzy, którymi się obraca, ponieważ wszystkie składki przeznacza się na natychmiastową wypłatę świadczeń. Nie ma defraudacji, bo nie ma czego zdefraudować. Nie może być także mowy o bankructwie systemu, gdyż nie jest on instytucją komercyjną. Tradycyjny system jest „niebankrutowalny” – będzie wypłacał emerytury do końca świata; tyle, że jeśli będzie mniej środków, to i świadczenia będą niższe. Tak krawiec kraje, jak mu materii staje – o czym emeryci przekonują się niestety nie od dzisiaj. O co więc chodzi? Chodzi o zbudowanie mitu klęski ZUS-u w tradycyjnym kształcie. Mitu, uzasadniającego „konieczność reform”. Trzeba powiedzieć, że zabieg okazał się skuteczny. Kilka dni temu doktor Marian Krzaklewski – dziś tylko przewodniczący związku zawodowego, ale przed laty jeden z najbardziej wpływowych polityków – oświadczył w rozmowie radiowej, że stary system emerytalny musiałby upaść, ponieważ komuniści ukradli lokowane tam przez lata składki. Doktor Krzaklewski sam tej bredni nie

wymyślił. Paradoksalnie – dopiero reforma emerytalna skomercjalizowała system i dopiero ona wpisała weń możliwość bankructwa. Nowy porządek zakłada wprost możliwość upadłości funduszu emerytalnego i na taką okoliczność buduje system zabezpieczeń, wśród nich gwarancje skarbu państwa. Ciekawe, jak sobie poradzi z tym problemem Argentyna, w której reformę przeprowadzono wcześniej i gdzie pieniądze mnożono z wielkim powodzeniem. Do czasu.

Krzysztof Dzierżawski 

Reddit icon
Technorati icon
Yahoo! icon
e-mail icon
Twitter icon
Facebook icon
StumbleUpon icon
Del.icio.us icon
Digg icon
LinkedIn icon
MySpace icon
Newsvine icon
Pinterest icon

Ankieta

niedziela, 2018-08-12

Mariusz Łuszczewski ekspertem ds. relacji indyjskich

Mariusz Łuszczewski decyzją zarządu Centrum jest nowym ekspertem ds. relacji indyjskich. Oficjalne wręczenie tytułu eksperta miało miejsce 8 sierpnia 2018 roku.

niedziela, 2018-08-12

Spotkanie z Ambasadorem Indii J.E. Tsewangiem Namgyalem

9 sierpnia 2018 r. miało miejsce spotkanie z Ambasadorem Indii J.E. Tsewangiem Namgyalem (drugi od prawej) oraz Pierwszym Sekretarzem V.S.D.L. Surendra (czwarty od prawej) z ekspertem Centrum ds. relacji indyjskich Mariuszem Łuszczewskim (trzeci od prawej).

piątek, 2018-10-26

Informacja prasowa o stanie inicjatywy Centrum im. Adama Smitha w sprawie projektu ustawy dotyczącej podejmowania uchwał przez zgromadzenia wspólników przez Internet

W środę 10 października 2018 r. odbyło się spotkanie grupy roboczej złożonej z ekspertów Centrum im. Adama Smitha oraz przedstawicieli Kancelarii Prezydenta RP w sprawie projektu ustawy dotyczącego podejmowania uchwał przez zgromadzenia wspólników przez Internet.

Dyrektor Narodowej Rady Rozwoju, Samorządu i Inicjatyw Obywatelskich, Pan Paweł Janik wyraził podziękowanie...

niedziela, 2018-08-12

Mariusz Łuszczewski ekspertem ds. relacji indyjskich

Mariusz Łuszczewski decyzją zarządu Centrum jest nowym ekspertem ds. relacji indyjskich. Oficjalne wręczenie tytułu eksperta miało miejsce 8 sierpnia 2018 roku.

niedziela, 2018-08-12

Mariusz Łuszczewski ekspertem ds. relacji indyjskich

Mariusz Łuszczewski decyzją zarządu Centrum jest nowym ekspertem ds. relacji indyjskich. Oficjalne wręczenie tytułu eksperta miało miejsce 8 sierpnia 2018 roku.

niedziela, 2018-08-12

Spotkanie z Ambasadorem Indii J.E. Tsewangiem Namgyalem

9 sierpnia 2018 r. miało miejsce spotkanie z Ambasadorem Indii J.E. Tsewangiem Namgyalem (drugi od prawej) oraz Pierwszym Sekretarzem V.S.D.L. Surendra (czwarty od prawej) z ekspertem Centrum ds. relacji indyjskich Mariuszem Łuszczewskim (trzeci od prawej).