Centrum im. Adama SmithaPierwszy Niezależny Instytut w Polsce od 16 września 1989 roku

Gruntowna przebudowa systemu dochodów publicznych wiąże się z likwidacją osobnych składek na cele socjalne

Obciążenia mniejsze o połowę

Najważniejszą przyczyną społecznej katastrofy, jaką jest bezrobocie, stanowią koszty pracy. Uważamy, że absolutnie niezbędne jest ich obniżenie, a to wymaga zmniejszenia

pozapłacowej ich części . Naszym zamiarem jest obniżenie efektywnego opodatkowania pracy co najmniej o połowę.

Oznacza to jednak ubytek kilkunastu procent dochodów systemu finansów publicznych. W celu utrzymania jego względnej równowagi ta luka musi być skompensowana dochodami z innych podatków.

Sam zamiar znaczącego obniżenia opodatkowania pracy wymusza zatem konieczność fundamentalnej przebudowy strony dochodowej systemu finansów publicznych. Propozycję takiej przebudowy przedstawiamy poniżej.

Jedna danina od pracy

W miejsce dotychczasowych obciążeń - PIT od dochodów z pracy i składek na fundusze celowe - wprowadzamy jeden zintegrowany podatek nakładany na wynagrodzenia. Jego stawka wyniesie 25 procent płacy netto. Tak silna redukcja stawki podatkowej - nominalnie z ok. 85 do 25 punktów - będzie wymagać całkowicie nowego podejścia do kwestii źródeł finansowania świadczeń społecznych (o czym dalej). Będzie to podatek liniowy, bez jakichkolwiek ulg, wyłączeń i kwot wolnych. Oznacza to, że można go zdepersonalizować, ponieważ stawka jest zawsze taka sama i nie zależy od łącznej wielkości dochodów z pracy. Podatek płacony jest u źródła (płatnikiem jest pracodawca), można zatem opodatkować sumę wynagrodzeń, nie dbając o to, ile wynoszą składające się na nią poszczególne wynagrodzenia. W pewnym uproszczeniu - opodatkowany będzie łączny fundusz płac, a nie dochód indywidualnego pracownika. Podatek obejmowałby wszelkie wynagrodzenia, bez względu na charakter umowy, na podstawie której byłyby wypłacane. Zgłoszone do opodatkowania wynagrodzenia stanowiłyby podstawę do określania wysokości świadczeń z systemu zabezpieczenia społecznego (emerytur, rent, zasiłków chorobowych).

Nowe podatki

W miejsce utraconych dochodów z opodatkowania pracy wprowadzamy dwa nowe podatki: od obrotu oraz od kapitału własnego przedsiębiorstw. Oba miałyby bardzo niskie stawki, rzędu 1 - 2,5 procent, i oba odnosiłyby się do firm większych.

"Nie ma dobrych podatków, są tylko mniej złe" - pisał Jan Baptysta Say. Nie zamierzamy nikomu wmawiać, że nowe podatki są dla firm korzystne. Oczywiście, nie są! Ale stoimy wobec konieczności wyboru mniejszego zła - albo utrzymamy horrendalnie wysokie

opodatkowanie pracy, albo opodatkujemy bardzo niskimi stawkami inne czynniki produkcji. Tertium non datur.

VAT - nie dla wszystkich

Zamierzamy rozszerzyć stosowanie podstawowej stawki VAT, zachowując przywileje tylko w tych obszarach, które narzucone są przez regulacje Unii Europejskiej. Konstrukcja VAT daje podatnikowi prawo do występowania o zwrot tej jego części, którą wcześniej zapłacił w cenie kupionych dóbr i usług. To otwiera pole do nadużyć i pospolitych przestępstw, których ofiarą pada skarb państwa. Jedynym sposobem na ograniczenie tego procederu - którego rozmiarów można się tylko domyślać - jest skrupulatna kontrola skarbowa. Żeby mogła być skuteczna i efektywna, konieczne jest drastyczne ograniczenie liczby podmiotów uprawnionych do korzystania z prawa do odliczania podatku. Przyjmujemy rozwiązanie, które nikogo z korzystania z tego prawa nie wyklucza: podatnikiem VAT może zostać każdy - pod warunkiem, że podda się rygorom koniecznym do skutecznej kontroli.

Duzi i mali inaczej

Podatki powinny być proste - ten postulat nie budzi wątpliwości. Zdarzają się jednak podatki, które z natury są skomplikowane - jak VAT; są takie, których konstrukcja jest co prawda prosta, ale sposób określania podstawy opodatkowania jest za to wielopiętrowo skomplikowany - tak jest w przypadku CIT.

Twórcy systemu dochodów publicznych prędzej czy później staną wobec nieuchronnego dylematu:

- czy objąć powszechnym systemem wszystkich podatników - wtedy podatki trudne i skomplikowane obejmą z natury rzeczy także tych, którzy nie mają zdolności do ich obsłużenia, lub

- czy podzielić podatników na dwie kategorie, z których pierwsza, obejmująca małe firmy, korzystałaby w pełni z systemu uproszczonego; druga zaś, dla której postulat prostoty nie jest aż tak istotny, składałaby się z podmiotów o większych rozmiarach.

ie - mimo świadomości, że tym samym będzie naruszona zasada równości podatników, do której skądinąd przywiązujemy wielką wagę

Jak będzie płacić mała firma

Zdecydowaliśmy się przyjąć tu rozwiązanie radykalnie proste: małe firmy byłyby obciążone jednolitym i powszechnym podatkiem kwotowym, mającym charakter comiesięcznej opłaty rejestracyjnej. Nie da się bowiem znaleźć prostego i uniwersalnego klucza, pozwalającego względnie precyzyjnie rozróżnić podatników pod względem ich "zdolności podatkowej". Opłata rejestracyjna byłaby jednocześnie podstawą do objęcia właściciela przedsiębiorstwa ubezpieczeniem społecznym.

Małe firmy płaciłyby ponadto podatek od wynagrodzeń pracowników na zasadach opisanych wyżej. Nie byłyby natomiast płatnikami VAT (z racji jego skomplikowanej natury oraz ograniczonych możliwości kontroli podatkowej), co oznacza, że traktowano by je jak końcowe ogniwo łańcucha VAT, czyli jak konsumenta. Nie ponosiłyby kosztów obsługi tego podatku, ale też nie mogłyby korzystać z przywileju odliczania podatku zapłaconego przy okazji zakupu dóbr i usług.

W miarę zwiększania rozmiarów firmy korzyści ze zwolnienia z VAT stawałyby się coraz mniejsze, a wreszcie przekształcałyby się w obciążenie, skłaniające do przyjęcia statusu płatnika VAT na zasadach ogólnych. To zaś wiązałoby się z rygorami dającymi z jednej strony możliwość skutecznej kontroli, z drugiej - efektywnego dochodzenia roszczeń przez urzędy skarbowe. Tak więc płatnikiem podatku VAT mógłby zostać każdy - po wypełnieniu określonych warunków.

...a co duże przedsiębiorstwo

Większe firmy płaciłyby podatki bardziej skomplikowane, ponieważ ich wewnętrzna struktura sprawia, że i tak dysponują aparatem pozwalającym (bez dodatkowych nakładów) na obsługę bardziej złożonych procedur. Tak więc duże przedsiębiorstwa (albo co najmniej: większych rozmiarów) byłyby obciążone: - VAT, jednolitym i powszechnym przedmiotowo, z odstępstwami wynikającymi jedynie z wiążących Polskę dyrektyw UE, - podatkiem od kapitału własnego, wynoszącym 2,5 procent jego wartości ujawnionej w bilansie rocznym;

podatkiem od wartości sprzedaży - 1 proc., - podatkiem od funduszu wynagrodzeń - 25 proc., - akcyzą na zasadach dzisiaj obowiązujących.

Jak finansować świadczenia społeczne

Koszty pracy są w Polsce zbyt wysokie i nie ma sporu co do tego, że to one generują bezrobocie. Jeśli jednak uznajemy, że trzeba je zmniejszyć, to w tym momencie stajemy w obliczu sprzeczności między dwoma koniecznościami: uwolnienia pracy od nadmiernych obciążeń i finansowania z tych obciążeń świadczeń społecznych, przede wszystkim rent i emerytur.

Mogłoby się wydawać, że sprzeczność ta jest nieusuwalna. W pewnym sensie tak jest, ponieważ jest nieuniknioną konsekwencją przemian demograficznych i ich wpływu na funkcjonujący w Europie system ubezpieczeń społecznych. W jego ramach sprzeczność jest w istocie nieusuwalna, ponieważ ten system zakłada, że wypłaty świadczeń w całości, lub prawie w całości, finansowane są ze składek ubezpieczeniowych. Jeśli chcemy - równocześnie - obniżyć obciążenia pracy i utrzymać poziom wypłacanych świadczeń, musimy tę logikę zakwestionować. Bez względu na to, jak trudna byłaby decyzja o zasadniczej zmianie trybu finansowania świadczeń społecznych, jest ona absolutnie konieczna i nieodzowna.

W przyjętym przez nas rozwiązaniu zmiana polega na przeniesieniu ciężaru finansowania systemu ubezpieczeniowego w całości i wyłącznie do budżetu państwa. Są w tym względzie precedensy: w Polsce w ten sposób finansuje się wypłaty rent i emerytur sędziów, prokuratorów i służb mundurowych; w Danii taki charakter ma powszechny system emerytalny. Wydaje się, że opór wynikający z - używając określenia Miltona Friedmana - "tyranii status quo" mógłby być nieco mniejszy, gdyby uświadomiono sobie, że już dziś ponad 40 proc. wydatków na świadczenia o charakterze ubezpieczeniowym pochodzi z dotacji budżetowej.

W nowym systemie dochodów publicznych 25-procentowy podatek od wynagrodzeń będzie dochodem budżetu, a fundusze czerpiące dotąd dochody z opodatkowania pracy zostaną ich pozbawione. Otwarte fundusze emerytalne z kolei będą mogły (na zasadach rynkowych) zabiegać o zainteresowanie i składki klientów - to obywatele będą decydować, czy i kiedy chcą się w jakim funduszu ubezpieczyć.

Jest to element szerszej strategii w odniesieniu do sektora finansów publicznych, polegającej na drastycznym ograniczeniu autonomii pozabudżetowych elementów sektora publicznego - wszelkiego rodzaju funduszy, agencji i fundacji, których dochody będą mogły w przyszłości pochodzić wyłącznie z dotacji budżetowej; same zaś te instytucje - jeżeli nie zostaną zlikwidowane - będą poddane rygorom gospodarki budżetowej.

Dochody samorządu terytorialnego

Zamierzamy zmienić także strukturę dochodów samorządowych. Dzisiaj ledwie połowa wydatków na szczeblu samorządowym finansowana jest z ich własnych dochodów. Pozostałe - z dotacji i subwencji budżetowych. To ogranicza suwerenność samorządu terytorialnego. Przewidujemy zatem, że dochody własne samorządów będą odpowiednio duże, żeby sfinansować wszystkie ich wydatki. Dopuszczamy transfer poziomy - między samorządami, na podstawie mechanizmu korygującego - likwidując transfer między budżetem państwa a budżetami samorządów. Dochody samorządów szczebla powiatowego i wojewódzkiego pochodziłyby z odpisów od podatków stanowiących dochody gmin.

Co się zmienia, co zostaje

Podsumujmy proponowane zmiany, poczynając od podatków i składek likwidowanych. Rozstaniemy się więc bez żalu: z podatkiem od dochodów osób prawnych, z PIT w jego dotychczasowej konstrukcji, a także ze składkami na Fundusz Ubezpieczeń Społecznych, Fundusz Pracy, Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych i Fundusz Zdrowia.

Z przykrością i niechęcią wprowadzamy jednak podatki nowe, traktując je jak mniejsze zło. Będą to:

- podatek od funduszu wynagrodzeń (w miejsce PIT i składek obciążających wynagrodzenia), podatek od wartości sprzedaży firm większych rozmiarów oraz podatek od kapitału własnego tych firm, a także

- opłata rejestracyjna dla małych firm (w miejsce dotychczasowych form PIT i składek na ubezpieczenia).

Pozostałe podatki, opłaty i inne rodzaje danin publicznych pozostawiamy bez większych zmian.

(„Obciążenia mniejsze o połowę”, Rzeczpospolita, Nr 277, 28.11.2003)

 

Reddit icon
Technorati icon
Yahoo! icon
e-mail icon
Twitter icon
Facebook icon
StumbleUpon icon
Del.icio.us icon
Digg icon
LinkedIn icon
MySpace icon
Newsvine icon
Pinterest icon

Ankieta