Centrum im. Adama SmithaPierwszy Niezależny Instytut w Polsce od 16 września 1989 roku

INFLACJA NA CELE PRODUKCYJNE

Adam Krzyżanowski

INFLACJA NA CELE PRODUKCYJNE

 

Pierwsze nam znane monety pojawiają się w siódmym wieku przed Chr. W Grecji i na wybrzeżach Małej Azji. Niektórzy historycy przypisują ich wynalezienie bankierowi Fanesowi, który wpadł na pomysł znaczenia krążków srebra znakami, stanowiącymi jego podpis, a zarazem poręczającymi ich ciężar i zawartość. Przedtem odważano kruszec, którym płacono za towary i usługi. Krążki Fanesa były uproszczeniem sposobu zapłaty i dlatego szybko się rozpowszechniły.

            Fakt ten nie uszedł uwagi ówczesnych ministrów skarbu. Oczywiście, zmonopolizowali wynalazek Fanesa na rzecz państwa, prawdopodobnie bez odszkodowania – i przekształcili go w duchu interesów fiskalnych. Wynaleźli  - nazwiska tego wynalazcy kronikarze nam nie przekazali – wartość nominalną monety i inflację. Poręczali znakami swemi, wyciśniętemi na monetach, zawartość, przewyższającą rzeczywistą. Początkowo wybijali monetę, nazwaną, dajmy na to, denarem, zawierający, powiedzmy, 5 gramów srebra i zaopatrzoną w znak, stwierdzający zawartość. Później, przyciśnięci potrzebą, wybijali monety o mniejszej zawartości czystego srebra, ale o tej samej wielkości, o tym samym ciężarze i o tych samych znakach. Zastąpili np. jeden gram srebra podlejszym metalem, ale twierdzili, że ten nowy denar jest równy dawnemu. Ażeby ułatwić ich przyjmowanie w obiegu na równi z dawnemi, orzekali, że dług, zaciągnięty w denarach dawnych, wolno płacić nowemi denarami, skutkiem czego wierzyciel, który wypożyczył 5 gramów srebra, otrzymywał z powrotem 4, a nie miał prawa upomnieć  się ze skutkiem o poniesioną stratę. Wierzyciel musiał przyjmować pieniądze w ich wartości nominalnej. Tym sposobem wynalezione inflację, czyli sztukę pomnażania obiegu pieniędzy poniekąd z niczego.

          Dalsze znaczne udoskonalenie tej sztuki przypada na wiek XVII-ty. Wówczas podjęto próby teoretycznego uzasadnienia programu inflacyjnego w związku z nową doktryną o korzyściach powiększenia konsumcji. Kanoniści średniowieczni zgodnie z Platonem i Arystotelesem uważali zbyt szybkie i zbyt wielkie wzbogacanie się za moralnie niebezpieczne. Zalecali powściągliwość w pogoni za bogactwem i w jego używaniu. Reakcja merkantylistyczna występuje w obronie wprost przeciwnego światopoglądu. Zachęca do wytwarzania i gromadzenia dóbr doczesnych. Ekonomiści ówcześni zauważyli ujemne strony wyprodukowania towarów, nieznajdujących zbytu. Chcą zaradzić przesileniom przez zwiększenie konsumcji. W tym celu domagają się towarów zbytkowych przez warstwy zamożniejsze.

          Dziś w walce z t.zw. hiperprodukcją pada często hasło podniesienia płac gwoli pomnożenia konsumcji warstw robotniczych i zapobieżenia tym sposobem gromadzeniu się w magazynach towarów, nieznajdujących zbytu, a więc zapobieżenia wynikającemu stąd bezrobociu. Pisarze wieku XVII-go także chcieli zaradzić hiperprodukcji i bezrobociu przez zwiększenie konsumcji. Chwalili zbytek, a rzucali gromy potępienia na oszczędność. Żyli w epoce mniej demokratycznej, niż dzisiejsza. Chcieli zwiększyć konsumcję warstw zamożniejszyvh, a nie robotniczych. Tu tkwi jedyna istotna różnica poglądów, skądinąd, zbieżnych. Wówczas i dziś istnieje szkoła polityczno-ekonomiczna, która zwiększenia konsumcji, umożliwione inflacją pieniężną, uważa za odpowiedni środek przezwyciężenia przesileń gospodarczych.

          Wiliam Potter ogłosił w r. 1650 w Londynie dzieło: „Klucz bogactwa” („The Key of Wealth”). Jego zdaniem, kluczem wzbogacenia się ludzkości jest emisja pieniędzy papierowych, która przyspieszy obieg pieniędzy papierowych, która przyspieszy obieg pieniędzy i kredytu, a więc da zatrudnienie i dopomoże biednym[1]).

          Nicholas Barbon w r. 1690 dowodził, że oszczędność jest zaletąw gospodarstwie indywidualnym, ale niekoniecznie jest zalecenia godna, jeśli mowa o gospodarstwie społecznem: „This sheweth a Mistake of Mr. Mun in his discourse of Trade, who commends Parsimony, Frugality and Sumptuary Laws, as the means to make a Nation rich... This is true of a Person, but not of a Nation, because is estate is finite, but the Stock of a Nation infinite and can never be consumed”. Barbon z tego założenia wyprowadza wniosek, że wzrost konsumcji jest pożyteczny: „Prodigality is a Vice that is prejudical to the Man, but not to Trade... for by not consuming the goods that are provided for Mans Use, there ariseth a dead Stock, called Plenty, and the Value of those Goods fall”[2])

          Barbon szuka środków zaradczych w reformach kredytowych. Prof. Hollander rozpoczyna przedmowę do nowego wydania John Agilla słowami: „John Asgill’s place in the history of economic thought is primarily as one of the group of versatile writers – Hugh Chamberlain, John Briscoe, Nicholas Barbon – associated with the English landbank sheme of 1696”[3]). Grupa wspomnianych pisarzów przeciwstawiała projektowi założenia Banku angielskiego, emitującego banknoty, wymienialne na kruszec, myśl stworzenia banku, któryby emitował banknoty, któryby emitował banknoty niewymienialne, ale zabezpieczone hypotecznie na ziemi. Stronnictwo liberalne Whigów, skupiające w swych szeregach kupców i przemysłowców, popierało projekt stworzenia Banku Angielskiego, który zwyciężył, a konserwatywni Torysi, stanowiący wówczas opozycyjny obóz wielkich właścicieli ziemskich, nie wahali się stawać w obronie demagogicznego programu inflacyjnego. Myśl emisji hypotecznie zabezpieczonych pieniędzy papierowych podjął, rozwinął i wyczerpująco uzasadnił John Law w znanem swym dziele, wydanym po raz pierwszy w r. 1705[4]). Głośny filozof, biskup Berkeley, zapytywał w r. 1735: „Whether the Industry of the lover part our People doth not much depend on the Expence of the upper?” i także zalecał emisję pieniądza papierowego[5]).

           Idee i programy inflacyjne pojawiają się często w następnych latach, zwłaszcza w latach chudych. W polskiej literaturze ekonomicznej cytowana jest nieraz mowa posła Ks. Adamskiego, obecniebiskupa w Katowicach, wypowiedziana w obronie inflacji produkcyjnej w Sejmie w r. 1922 (Sten. Spr. Nr 302, pos. S. U., str. 75). Mówca domagał się hojnego szafowania kredytem na rzecz przedsiębiorstw prywatnych przez ówczesny państwowy bank emisyjny, przez Polską Krajową Kasę Pożyczkową (P.K.K.P.). Niektórzy przedstawiciele lewicy po dziś dzień sprzyjają finansowaniu przedsiębiorstw państwowych z budżetu choćby kosztem zwiększenia obiegu pieniężnego. Senator Daniel Gross broni tej polityki w rozprawie: „Powojenna odbudowa i przebudowa gospodarcza Polski”, Kraków 1929, str.. 72, oraz w mowie, wypowiedzianej w Senacie w dniu 13 marca 1930 r., a zawierającej krytykę moich zapatrywań (Spr. Sten. Z 31 pos. Senatu, str. 53-58). Obecnie Rosja sowiecka ugina się pod ciężarem inflacji produkcyjnej. Państwa południowo-amerykańskie także teraz się nią posługują.

           Zagadnienie jest teoretycznie ciekawe, a zarazem aktualne. Nie mam zamiaru pisać o całości problemu. Pragnę jedynie powiedzieć słów kilka o rozmiarach inflacji produkcyjnej w Polsce Odrodzonej w latach 1918-1923 i o poglądach na ten temat, wypowiedzianych w naszej literaturze. Odpowiedź na pytanie, jak wielka była inflacja produkcyjna w przeciwstawieniu do konsumcyjnej, zależy oczywiście od rozgraniczenia jednej i drugiej, uwarunkowanego zajęciem stanowiska w sporze o istotę produkcji i konsumcji.

            Ekonomiści, którzy ekonomiczne zjawiska oceniają fizycznie, a nie widzą w nich procesów ekonomicznych, nazywają wyrabianie trzewików produkcją, a ich noszenie konsumcją. Zapominają, że zjawiska ekonomiczne w porównaniu z przyrodniczemi są bardziej złożone. Punkt widzenia przyrodniczy w ekonomji jest mało pouczający. Ekonomista, rozważając te zjawiska i pojęcia, powinien sobie uprzytomnić, że produkcja jest procesem uzyskiwania czystych dochodów, a konsumcja ich zużywaniem. Jest to chyba całkiem oczywiste w wolno konkurencyjnej gospodarce wymiennej. Idę dalej i twierdzę, że także w gospodarce odosobnionej Robinsona, czy całej grupy, ten sposób ujmowania zjawisk jest jedynie zgodny z rzeczywistością. Robinson, gdy pracuje i oszczędza, przeciwstawia tym kosztom wytwarzania zadowolenie, które mu zapewni zaspokojenie jego potrzeb. Za błąd uważam posiłkowanie się rozróżnieniem indywidualnego i społecznego punktu widzenia. Są ludzie, którym się zdaje, że dopatrywanie się w produkcji zdobywania czystych dochodów jest słuszne ze stanowiska jednostki, ale nie z ogólnego. Gospodarstwo, które nie daje dochodów, powoduje straty, wywołujące reakcję także i w gospodarstwie społecznym. To stanowisko jest dla mnie miarodajne, gdy mowa o rodzajach kredytu i inflacji. Ekonomiści często doradzają bankierom, ażeby nie przyznawali kredytów na cele konsumcyjne, a ograniczali się do udzielenia kredytów produkcyjnych przemysłowcom, kupcom, rolnikom. To postawienie problemem zawiera oczywistą lukę, albowiem wiadomo powszechnie, że bankierzy pożyczają giełdziarzom, spekulującym na różnicy kursów. Zachodzi pytanie, czy rozróżniać trzy rodzaje kredytu: produkcyjny, spekulacyjny, konsumcyjny, czy też uznać spekulacyjny za specjalny rodzaj produkcyjnego? Tę drugą ewentualność uważam za trafniejszą.

             Często w Polsce, oraz za granicą, jest mowa o inflacji na cele produkcyjne i konsumcyjne. Niemal zawsze zapomina się o istnieniu inflacji, którą nazwę interwencyjną. Polska Krajowa Kasa Pożyczkowa puszczała w obieg marki, po pierwsze kupując złoto, srebro, waluty i dewizy, powtórne udzielając pożyczek przemysłowcom i kupcom, po trzecie pożyczając Państwu, które znaczną część tych pożyczek zużywało produkcyjnie, lub na nabycie walut i dewiz na własny rachunek. Gromadzenie zapasów złota, srebra i walut i dewiz uskuteczniano w zamiarach interwencyjnych gwoli podnoszenia lub stabilizacji kursu marki. Państwo pożyczało w zamiarach produkcyjnych na rzecz swoich przedsiębiorstw, atoli udzielało także pożyczek przedsiębiorstwom prywatnym.

             Z początkiem roku 1922 wydałem w Krakowie broszurę: „Walka z drożyzną”, w której wyraziłem pogląd, że wszelkie zwiększenie obiegu pieniężnego w danej chwili w Polsce powoduje drożyznę i jest szkodliwe bez względu na cele powiększania obiegu. Inflację produkcyjną i interwencyjną uznałem także za niepożądaną. Pisząc o produkcyjnej, włączyłem w jej zakres emisje P.K.K.P., przeznaczone na udzielanie przez nią pożyczek producentom. Broszura ta wywołała odpowiedź prof. Taylora: „Zagadnienia polskiej polityki emisyjnej” (Poznań 1922, str. 23, odbitka z I zeszytu „Ruchu Prawniczego i Ekonomicznego” za r. 1923). Jej Autor powraca do tego samego tematu w dziele: „Inflacja Polska”, Poznań 1926, str. 407, stanowiącem najcenniejsze i najbardziej wyczerpujące teoretyczne, a zarazem historyczne opracowanie naszej inflacji.

              Prof. Taylor operuje pojęciem emisji gospodarczej, przyczem ma na myśli kredyty, udzielone przez P.K.K.P. prywatnym przedsiębiorcom, a zatem pomija emisję, uskutecznioną przez P.K.K.P. na cele interwencyjne, oraz emisję, z której P.K.K.P. udzielała kredytu Państwu. Stwierdza, że początkowo emisja gospodarcza była minimalna, a wzrosła dopiero za urzędowania Ministra Skarbu prof. Michalskiego (26/9 1921 – 6/6 1922). Emisja gospodarcza wynosiła wedle prof. Taylora („Inflacja Polska”, str. 188 i 189) :

 

30/6 1921 – 6,6%  całego obrotu marek

 

 

31/12 1921 – 15,0%  całego obrotu marek

 

 

30/6 1922 – 22,3%  całego obrotu marek

 

 

31/12 1923 – 32,9%  całego obrotu marek

 

             Na tej podstawie prof. T. Sądzi, że emisja gospodarcza w stosunku do skarbowej odegrała w Polsce rolę stosunkowo nieznaczną (str. 198). Wniosek nie wydaje się całkiem zgodny z tablicą cyfrową, na której się opiera, zwłaszcza w zestawieniu z okolicznością, że marka polska spada coraz szybciej w miarę wzrostu procentu emisji gospodarczej. Powtóre, prof. T. Wyodrębnia emisję gospodarczą z całokształtu emisji. Gdy raz się wejdzie na tę drogę, wydaje mi się potrzebne dla wyjaśnienia sprawy nie pomijać emisji, przekazanej Państwu, a zużytej przez Państwo w zamiarach produkcyjnych, niemniej jednak interwencyjnej, uskutecznionej wprost przez P.K.K.P. lub przez Państwo z funduszów, uzyskanych w formie pożyczki, udzielonej Państwu przez P.K.K.P. dzięki powiększeniu ad hoc obiegu pieniężnego. Inflację interwencyjną praktykował szczególnie gorliwie następca bezpośredni prof. Michalskiego na stanowisku Ministra Skarbu, Jastrzębski (druga połowa 1922 roku).

            Mój punkt widzenia uwzględnili częściowo autorowie zbiorowego dzieła: „Skarb Rzeczypospolitej”, wydanego pod redakcją Henryka Tennenbauma w Warszawie z końcem roku 1923, albowiem do emisji gospodarczej prof. T. Dopisali ogromne zaliczki udzielane w r. 1923 przedsiębiorstwom prywatnym wprost z kas państwowych i tą drogą doszli do wniosku, że w ciągu 1923 roku „połowa całej emisji została wepchnięta do życia gospodarczego przez zaliczki skarbowe i kredyty państwowe” (str. 89). To stanowisko, choć jest rozszerzeniem obliczeń prof. T., wydaje mi się jeszcze pomniejszeniem rzeczywistości, której istotną treść uchwycimy dopiero przez zwrócenie uwagi na całość inflacji produkcyjnej, a która obejmuje, wedle mego rozumienia rzeczy, prócz cyfr, zawartych w rachunku p. Tennenbauma, nadto 1) emisje, które Państwo zużyło wówczas na pokrycie olbrzymich niedoborów kolejowych i mniejszych, wynikających z prowadzenia innych przedsiębiorstw państwowych, 2) oraz emisje interwencyjne na rachunek P.K.K.P. i Państwa.

            W ten sposób rozumując i licząc, twierdzę, że wkrótce po ukończeniu wojny z Rosją (1920) niemal cała emisja polska stała się emisją produkcyjną. Można podjąć próbę obrony wyodrębnienia emisji gospodarczej prof. Taylora, a również rozszerzonej p.Tennenbauma argumentem, że ta emisja była na cele rentowne, a inne emisje, zaliczone przezemnie także do produkcyjnych, były nierentowne. Nie podzielam tego punktu widzenia. W czasach inflacji prywatna produkcja była również nierentowna, bo przedsiębiorcy, złudzeni ruchem cen i płac, fałszywie kalkulowali. Jedynie uzasadnioną ekonomicznie operacją w tego rodzaju czasach jest kupowanie dolarów, a nie produkowanie (v. Upadek Stinnesa, a powodzenie Rotszyldów – Amstelbank). Przeważyła szalę wypadków ilość, a nie jakość emisji (odwrotnie w czasach normalnych). Cała inflacja polska była w wyniku swym nierentowna, a zatem konsumcyjna. Można nazwać całą inflację polską produkcyjną ze względu na pobożne życzenia jej autorów. Za błąd uważam rozróżnienie inflacji produkcyjnej i konsumcyjnej.

            Pobożne życzenia jej autorów polegały na przeświadczeniu, że Państwo może, a zatem powinno bezpośrednio dopomóc rozwojowi produkcji. Po katastrofie marki z końcem 1923 r. czarnoksięstwo inflacyjne stało się kompromitujące. Nie przeżyła się wiara w możliwość i użyteczność popierania produkcji przez Państwo. Ówczesny rząd puścił w obieg złotego i zainkasował w marcu 1925 pożyczkę Dillona, przeznaczoną na cele produkcyjne, a nie interwencyjne. Zamiast bronić pożyczką złotego, uganiał się za mirażami wzmożenia produkcji – zamiast wykupić pięciozłotówki papierowe, ulokował ją w Banku Gospodarstwa Krajowego. Wyniki są znane. Nauka nie całkowicie poszła w las. Pożyczka stabilizacyjna z r. 1927 była po części interwencyjna. Hasło kredytu produkcyjnego, zaciąganego przez Państwo, przestało być wszechpotężne, ale trwała i żyje jeszcze idea popierania produkcji przez Państwo. Po frazesie: inflacja produkcyjna, przyszła kolej na kredyt produkcyjny, a w najnowszych czasach idea ta występuje pod firmą budżetu produkcyjnego, a nie konsumcyjnego. Chodzi o inwestowanie z dochodów podatkowych skarbu. Przeżywamy zmierzch jeszcze jednego złudzenia. Może przecie kiedyś zwycięży w Polsce przekonanie, że produkcja nie jest wyrabianiem przyrodniczem towarów, jeno osiąganiem zysków, czemu przesadna ingerencja Państwa nie sprzyja.

 

 

 

„ Ekonomista” Kwartalnik poświęcony nauce i problemom życia, wydawca: TOW. Ekonomistów i Statystów Polskich, Warszawa 1930

 

 


[1] ) Andrew Mc Farland Davis: „Ccurrency and Banking in the Province of Massachusetts Bay” Part II Banking, Publication of the Aamerican Economic Association, Third Series Vol. II Nr 2, 1901. Autor opublikował w tem dziele „an illustrastion giving fac-smile of the quaint title-page of the work of Potter which gives a complete analysis of its contens”.

 

 

[2] ) „A discourse of trade”. London, 1690 pag. 11 i 32 ed. Hollander w zbiorze: „A reprint of economic tracts”, Baltimore, 1905.

 

 

[3] Several Assertion proved in order to create another Species of Money than Gold and Silver”, London, 1969 ed. Hollander w r. 1906 w tym samym zbiorze.

[4] ) O poglądach Law’a pisałem obszernie w dziele: „Pieniądz””, Kraków, 1911.

[5] ) Berkeley: „on Several Queries Proposed to the Public 1735-1737 ed.. Hollander w tym samym zbiorze 1910, p. 35 i 14.

Reddit icon
Technorati icon
Yahoo! icon
e-mail icon
Twitter icon
Facebook icon
StumbleUpon icon
Del.icio.us icon
Digg icon
LinkedIn icon
MySpace icon
Newsvine icon
Pinterest icon

Ankieta

niedziela, 2018-08-12

Mariusz Łuszczewski ekspertem ds. relacji indyjskich

Mariusz Łuszczewski decyzją zarządu Centrum jest nowym ekspertem ds. relacji indyjskich. Oficjalne wręczenie tytułu eksperta miało miejsce 8 sierpnia 2018 roku.

niedziela, 2018-08-12

Spotkanie z Ambasadorem Indii J.E. Tsewangiem Namgyalem

9 sierpnia 2018 r. miało miejsce spotkanie z Ambasadorem Indii J.E. Tsewangiem Namgyalem (drugi od prawej) oraz Pierwszym Sekretarzem V.S.D.L. Surendra (czwarty od prawej) z ekspertem Centrum ds. relacji indyjskich Mariuszem Łuszczewskim (trzeci od prawej).

niedziela, 2018-08-12

Mariusz Łuszczewski ekspertem ds. relacji indyjskich

Mariusz Łuszczewski decyzją zarządu Centrum jest nowym ekspertem ds. relacji indyjskich. Oficjalne wręczenie tytułu eksperta miało miejsce 8 sierpnia 2018 roku.

niedziela, 2018-08-12

Spotkanie z Ambasadorem Indii J.E. Tsewangiem Namgyalem

9 sierpnia 2018 r. miało miejsce spotkanie z Ambasadorem Indii J.E. Tsewangiem Namgyalem (drugi od prawej) oraz Pierwszym Sekretarzem V.S.D.L. Surendra (czwarty od prawej) z ekspertem Centrum ds. relacji indyjskich Mariuszem Łuszczewskim (trzeci od prawej).

niedziela, 2018-08-12

Mariusz Łuszczewski ekspertem ds. relacji indyjskich

Mariusz Łuszczewski decyzją zarządu Centrum jest nowym ekspertem ds. relacji indyjskich. Oficjalne wręczenie tytułu eksperta miało miejsce 8 sierpnia 2018 roku.

niedziela, 2018-08-12

Spotkanie z Ambasadorem Indii J.E. Tsewangiem Namgyalem

9 sierpnia 2018 r. miało miejsce spotkanie z Ambasadorem Indii J.E. Tsewangiem Namgyalem (drugi od prawej) oraz Pierwszym Sekretarzem V.S.D.L. Surendra (czwarty od prawej) z ekspertem Centrum ds. relacji indyjskich Mariuszem Łuszczewskim (trzeci od prawej).