Centrum im. Adama SmithaPierwszy Niezależny Instytut w Polsce od 16 września 1989 roku

Jak przemienić ściernisko w San Francisco, czyli o nauce z budowania fabryki w USA

Okoliczności skłoniły znanego polskiego przedsiębiorcę do uruchomienia fabryki w USA. Uczucie, jakiego przy tym doznał, można przyrównać do szoku. Urzędy pracowały tak, aby mógł otworzyć swoją fabrykę. Dostarczyły odpowiednich pracowników i nie piętrzyły przeszkód w sprawach ochrony środowiska czy przeciwpożarowej. Przedsiębiorcę doświadczonego pod tym względem w Polsce zaskakiwała aktywność urzędników, którzy sami z siebie pytali, co mogą dla niego jeszcze zrobić. Dostał również gwarancję stałych podatków. Summa summarum budowa fabryki trwała zauważalnie krócej niż w Polsce i była również tańsza. W marcu rozpoczęto remont fabryki, z której towar wyjechał już w listopadzie. Przedsiębiorca przyznał, że w Polsce ze względu na liczbę wymaganych od inwestora zgód i procedur otwarcie fabryki w tym terminie nie jest możliwe. Kwota, którą zainwestował w uruchomienie całej fabryki w USA, nie pozwalałaby w Polsce - jak przyznał - nawet na zakup pod nią terenu w mieście, gdzie już jedną ma. 

Przekonał się, że różnica tkwi w rządzeniu i przepisach, które sprzyjają każdemu miejscu pracy. Nie ma w tym oczywiście nic nadzwyczajnego i trudnego. Wiele jest krajów w Europie i na świecie, w których jest zauważalnie wyższy, niż gdzie indziej, dobrobyt wynika z lepszego niż u nas rządzenia. Polska ma przedsiębiorców, którzy mają nie tylko umiejętności, ale i talenty gospodarcze. Jak widać, z powodzeniem mogą uruchamiać kolejne swoje fabryki. Do tej pory starali się z uporem robić to we własnym kraju. Jednak nawet oni najzwyczajniej mają dosyć już bycia na łasce władzy, żeby na jej terenie mogli postawić tę swoją fabrykę i dać pracę. Tak funkcjonuje przemożna część urzędów centralnych i samorządowych. 

W nieodległym już czasie będą miały miejsce co najmniej dwie zewnętrzne sytuacje wpływające na życie w Polsce. Tak zwane pieniądze unijne zostaną wydane oraz prędzej lub później dojdzie do umowy o wolnym handlu między UE a USA. Dlatego rządzenie nie może polegać na wydawaniu w najlepsze pieniędzy i odtwarzaniu biurokratycznego porządku rodem z PRL. 

Potrzebny jest śmiały plan dla Polski. Same hasła uczynienia z niej drugiej Japonii czy Irlandii już nie wystarczą. Jeżeli rządzący nie zlikwidują tego wszystkiego, co sprawia, że polski przedsiębiorca coraz częściej będzie wybierał inne kraje na miejsce swojej fabryki, to Polskę czeka marginalizacja ekonomiczna i społeczna. Źle rządzone państwo siłą rzeczy będzie słabe gospodarczo i uzależnione 

politycznie od innych rządów, które nie będą bezinteresowne w podtrzymaniu sprawujących w nim władzę. Warto ponownie przeczytać Odprawę posłów greckich Jana Kochanowskiego. 

Taka sama dziś „odległość” dzieli Polskę od USA, jak i od Grecji. Rządzący Polską mają wybór. Im bardziej będą zwlekać, tym więcej Polaków będzie korzystać z prawa wyboru kraju, w którym chcą żyć. Nie ma co liczyć na zahamowanie tego procesu, gdy tylko poziom bezrobocia będzie jednocyfrowy. Polacy wyjeżdżają już nie tylko za pracą, ale dlatego, że kontakt z instytucjami własnego państwa najzwyczajniej jest dla nich poniżający i odbiera im zwykłą godność ludzką. To już nie jest sprawa tylko pracy i pieniędzy. 

Jeden z polskich ambasadorów w Skandynawii wizytował fabrykę, która zatrudniała u siebie najwięcej naszych obywateli. W każdej chwili byliby oni gotowi wrócić do ojczyzny i zaakceptować niższe zarobki. Nie zrobią jednak tego. Mieszkając w Polsce, nie mogli się pogodzić ze złym traktowaniem ich we wszelkiego rodzaju urzędach. Dopiero w tym skandynawskim kraju poczuli, jak to jest być człowiekiem i obywatelem, który ma swoje nienaruszalne przez innych konstytucyjne prawa. Administracja traktowała ich jak swoich najlepszych klientów i starała się być dobrym dostawcą usług. Zgłaszali tylko problem, a urzędnik sam pojawiał się z gotowymi dokumentami już tylko do podpisu. Nie wrócą do kraju, w którym nie będzie podobnie. 

Na nic nie zdadzą się nawoływania rządzących, aby Polacy wracali z zagranicy i aby przedsiębiorcy nie korzystali z konkurencyjnych podatkowo innych miejsc. Europa i świat stoją przed nami na oścież. W przeciwieństwie do międzynarodowych odgórnych awansów polskich polityków każdy z naszych obywateli swoją pozycję zawdzięcza własnym umiejętnościom i awansowi na rynku. Danie nam nie gorszych warunków, niż mamy już dziś w innych krajach, bez dwóch zdań sprawiłoby, że w Polsce zmieniałoby się tak, jak w piosence braci Golec - ze ścierniska w San Francisco.

Andrzej Sadowski 

Reddit icon
Technorati icon
Yahoo! icon
e-mail icon
Twitter icon
Facebook icon
StumbleUpon icon
Del.icio.us icon
Digg icon
LinkedIn icon
MySpace icon
Newsvine icon
Pinterest icon

Ankieta